Ostatnimi czasy miałam przyjemność gościć moją bardzo dobrą koleżankę. Wiele osób polecało nam Skansen jako obowiązkowy punkt programu podczas zwiedzania Sztokholmu. Korzystając z tych rad, wybrałyśmy się wspólnie sprawdzić czy rzeczywiście jest tam tak ciekawie jak wieść gminna niesie. Naszą przygodę rozpoczęłyśmy od stania w kolejkach. Najpierw do statku, który kursował na wyspę, na której jest Skansen, a potem do kasy muzeum. Nie mam pojęcia skąd taki ruch, wszak był to środek dnia i środek lipcowego tygodnia. Dodam tylko, że w lipcu najwięcej Szwedów bierze urlopy. W mieście prawie brak korków, a mój alergolog jest zamknięty cały miesiąc :) Ale do Skansenu były tłumy...Bilet dosyć drogi, bo 150 koron dla osoby dorosłej. Jeżeli natomiast chcecie w środku zwiedzić jeszcze akwarium i przybić sobie piątkę z królem Julianem, to trzeba dopłacić kolejne 100 koron. My zadowoliłyśmy się obserwacją zza szyby. Jeżeli miałabym podsumować Skansen w jednym zdaniu to chyba określiłabym to miejsce jako pomieszanie zoo z muzeum historyczno-narodowym Szwecji. Z pewnością warto przyjść tutaj z dziećmi i przygotować się na spory odpływ gotówki w różnych punktach gastronomicznych i stoiskach z pamiątkami. Sądzę, że z powodzeniem może być to wyprawa nawet na cały dzień. Nie będę się dłużej rozwlekać nad tematem. Pokaże wam po prostu zdjęcia, których napstrykałam całkiem sporo.
Kolejka
Domek Juliana-wejście dodatkowo płatne
Król Julian i jego świta
Stary Szwedzki dom
Szwedzki dworek z ok 14 w.
Tak mieszkali kiedyś bogacze
A tak mieszkali ci biedniejsi
Pokaz wypiekania tradycyjnego Szwedzkiego chleba
Degustacja wypieku
Trochę gimnastyki po posiłku nie zaszkodzi
Atrakcja głównie dla dzieci. Ja się nie odważyłam wejść do tego wąskiego tunelu.
To urządzenie przyciągało tłumy
Pokój dla kotów wygląda niepozornie
Tymczasem trafiają do niego wszystkie smoczki wrzucane do tajemniczej maszyny, przy której było tak tłoczno.
A oto i maszyna. Widzicie ten duży otwór w kształcie smoczka? Tam właśnie dzieci uroczyście wrzucają swoje ulubione smoki, które przechodzą skomplikowaną drogę przez kolejne części składowe maszyny, po to by na końcu trafić do wielkiego kosza w pokoju kotów. Świetny pomysł na namówienie pociechy do pozbycia się swojego gumowego przyjaciela (czy dla was też to zabrzmiało nieco dziwnie?).
Dla spostrzegawczych: znajdź niedźwiadka.
Jedyna taka okazja oko w oko z niedźwiedziem brunatnym, który je jabłko :)
Hej, masz więcej tych jabłek?
Znalazły się także i piękne widoki
Jakaś chatka...
Łosiu
Foczki
Wycieczkę uważam, za całkiem pouczającą. Uważam jednak, że to atrakcja tylko na ciepłe słoneczne dni. Dużo spacerowania i spędzania czasu na świeżym powietrzu. My nie zwiedziłyśmy wszystkiego, a i tak spędziłyśmy tam ponad 3 godziny. Skansen to z pewnością fajna alternatywa dla osób, które niekoniecznie cenią sobie tradycyjne podejście do tematu zwiedzania i wędrówek po muzeach. Chlebek był smaczny, dowiedziałam się, że nie umiem chodzić na szczudłach, popatrzyłam głęboko w oczy wielkiej niedźwiedzicy oraz zjadłam ogromnego loda (po uprzednim staniu w ogromnej kolejce). Lód nie był taki smaczny więc mam nauczkę, że zasada "jedz tam gdzie są tłumy" nie zawsze się sprawdza. Ogólnie oceniam wyprawę na plus i polecam każdemu, kto w okresie letnim odwiedzi Sztokholm.